+48 601 362 070

Budownictwo energooszczędne i świadectwa energetyczne

Rzeczpospolita 04.04.2011

O świadectwa energetyczne starają się zwykle deweloperzy. Dokument ten nie liczy się na rynku wtórnym.
Popyt koncentruje się na tańszych, w tzw. segmencie popularnym. Lokale z wyższej półki, nie mówiąc już o domach, są zbyt drogie dla większości nabywców. Dlatego pasywne (energooszczędne) praktycznie zniknęły z naszego rynku – spółki deweloperskie nie podejmą się projektu, którego budowa będzie droższa od standardowych przedsięwzięć, gdyż będą miały trudności ze sprzedażą swojej oferty.
Dla przeciętnego nabywcy mieszkania czy osoby stawiającej dom dla siebie panele słoneczne, turbiny wiatrowe czy geotermia są nieopłacalne w porównaniu z obecnymi stawkami energii – twierdzi Jacek Bielecki, główny ekspert z Polskiego Związku Firm Deweloperskich.
Sebastian Vetter ze spółki deweloperskiej UBM szacuje, że koszt budowy pasywnego domu może być o około 30% wyższy od standardowej inwestycji. W Niemczech czy Holandii dostępne są programy wsparcia budownictwa pasywnego. W Polsce taka pomoc nie jest jeszcze możliwa.
Najlepszym sposobem na zmniejszenie rachunków za ogrzewanie starego domu jest docieplenie ścian i dachu oraz wymiana okien. Drugi krok to poprawa systemu ogrzewania i przygotowania ciepłej wody użytkowej. Trzeci – modernizacja systemu wentylacji. Taka inwestycja pochłonie co najmniej 10-20 tys. zł w przypadku niewielkiego domu o powierzchni 100-150 mkw.
W Polsce często w pierwszej kolejności wymienia się źródło ciepła, np. kocioł albo grzejniki i regulatory, a dopiero później poprawia termicznie obudowę budynku. To błędne podejście, a rzeczywiste oszczędności okazują się znacznie niższe od kalkulacji inwestora – twierdzi Tomasz Kwiatkowski, doradca techniczny w spółce Rockwool Polska.
Oszczędności przynoszą inwestycje w odnawialne źródła energii. Koszt instalacji podstawowego zestawu solarnego sięga około 10-11 tys. zł, natomiast zakup i instalacja pompy ciepła może pochłonąć kilkadziesiąt tys. zł. Sama pompa kosztuje 30-45 tys. zł, do tego trzeba doliczyć montaż (12-25 tys. zł). Oszczędności z korzystania z instalacji solarnych lub pomp ciepła zwracają się w ciągu kilku lub kilkunastu lat. Jednak koszty budowy całego domu pasywnego mogą się zrekompensować dopiero po kilkudziesięciu latach – szacuje Sebastian Vetter.
Od ponad dwóch lat wszystkie nieruchomości, w tym mieszkania i domy, które trafiają na sprzedaż, są wynajmowane lub dzierżawione, powinny posiadać świadectwo energetyczne. Obowiązek ten wprowadziła dyrektywa UE 2002/91/WE i prawa budowlanego z 19 września 2007 r. Certyfikaty energetyczne dostarczają informacji, ile użytkownik wyda na utrzymanie obiektu (ogrzewanie, ciepła woda), co powinno mieć wpływ na cenę sprzedaży lub najmu nieruchomości.
W rzeczywistości dokument ten w Polsce nie ma większego znaczenia, bo nie ma sankcji karnych za brak certyfikatu energetycznego.
Najlepszym dowodem „jakości” świadectw jest zamieszczanie ofert ich wykonania na aukcjach w Internecie, gdzie można wylicytować najkorzystniejszą cenę – dodaje Aleksander Panek, prezes Narodowej Agencji Poszanowania Energii.
Certyfikat na Allegro można kupić już nawet za 75-100 zł, podczas gdy sporządzenie świadectwa z prawdziwego zdarzenia za mieszkanie kosztuje 300-400 zł, a domu – 500-1000 zł.
Ponadto w Polsce nie ma też oficjalnego rejestru świadectw charakterystyki energetycznej budynków. Urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury wyjaśniają, że „obecnie obowiązujące przepisy nie przewidują takiej możliwości”. Natomiast według szacunków Aleksandra Panka do tej pory sporządzono ponad 200 tys. takich dokumentów.
Niestety, obecna forma świadectwa i zawarte w nim dane nie tworzą konkretnej oceny jakości energetycznej budynku i nie dostarczają użytkownikowi przydatnych informacji – nie dowie się, ile miesięcznie wyda za ogrzewanie. Nie przewidziano też związku oceny energetycznej budynku z polityką podatkową, kredytową itp., co powinno zachęcać do poprawy jakości energetycznej budynków – opowiada Aleksander Panek. Sami przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury przyznają, że wciąż są zasypywani pytaniami dotyczącymi systemu oceny energetycznej budynków.