DOM PASYWNY NALEŻY BUDOWAĆ Z GŁOWĄ

źródło: Energoszczędne 4 kąty

Czy dom pasywny to rozwiązanie dla każdego? Jakie są koszty jego eksploatacji? Na co należy zwracać uwagę przy wyborze projektu i czego musimy być świadomi – opowiadają nam państwo Katarzyna i Tomasz Kowalczykowie, którzy wybudowali pod Grodziskiem Mazowieckim dom o standardzie pasywnym.
Kiedy się państwo wprowadzili?
28 grudnia 2012 roku.
Co skłoniło was do realizacji takiego projektu? Dlaczego dom pasywny, a nie energooszczędny?
Na początku w ogóle nie było mowy, że dom będzie pasywny i ekologiczny. Nie chcieliśmy w 100 proc. podporządkowywać się idei pasywności. Chcieliśmy jednak, aby był energooszczędny, by jak najmniej płacić za energię i jego ogrzewanie. Do pierwszego indywidualnego projektu mieliśmy kilka zastrzeżeń i stwierdziliśmy, że chcemy wszystko od początku do końca zrobić sami. Zaczęliśmy zatem szukać, głównie w literaturze zagranicznej, gdyż 3-4 lata temu w Polsce jeszcze niewiele było na ten temat informacji. Zaczął nam powstawać w głowach pomysł nie tyle domu pasywnego, o ile, jak ja to nazywam, wysokoenergooszczędnego. Aby dom był zgodny z parametrami pasywnymi, dach powinien mieć współczynnik przenikania ciepła 0,11-0,12 (m2 x K), a nasz ma 0,14. Musielibyśmy też szukać działki, która byłaby idealnie usytuowana ze względu na strony świata i odpowiednia pod względem wielkości.
Później powstał pomysł, aby dom był również ekologiczny. Konstrukcję domu stanowi ciężka zabudowa drewniana, w środku jest ocieplany celulozą sypaną na sucho. Styropian wykorzystany jest tylko w zewnętrznej izolacji fundamentu oraz jako podkład pod wylewkami.
Stwierdziliśmy, że budujemy dom na kilkadziesiąt lat, a nie na pięć. Wybraliśmy dom bliski pasywnemu głównie na względy oszczędnościowe. Energia będzie coraz droższa, a wraz z nią ogrzewanie domów. Przy drewnianym budownictwie i nowoczesnych materiałach nie potrzeba także dużej ilości izolacji. Ściany mają tu grubość 38 cm, a współczynnik ich przenikalności wynosi ok. 0,11. Aby osiągnąć taki wynik w tradycyjnej technologii, ściana musiałaby mieć grubość 60 cm. Z czasem chcemy nasz dom stworzyć zeroenergetycznym – zamierzamy zainstalować panele fotowoltaiczne na jednej połaci dachu, którą mamy bardzo dobrze ustawioną względem stron świata.
Byliśmy też świadomi, że zmienia się prawo. Zgodnie z dyrektywą o charakterystyce energetycznej budynków od dnia 31 grudnia 2020 r. wszystkie nowe budynki były budynkami o niemal zerowym zużyciu energii. Chcieliśmy dostosować nasz dom do przyszłych uregulowań prawnych. Myślimy również o przyszłości naszej planety i naszych dzieci. Jedna rodzina wiele nie zdziała, ale im więcej osób będzie tak myślało, tym więcej będziemy w stanie zrobić.
Czy projekt został wybrany z gotowej oferty? Czy spełnił państwa oczekiwania?
Pierwszy gotowy projekt nie spełnił naszych wymagań, nie zachowywał nawet standardów domu energooszczędnego, mimo iż taki cel wyznaczyliśmy architektom. Polscy architekci w większości nie wiedzą, na czym polega energooszczędne budownictwo. W naszym kraju jest dwóch czy trzech architektów, którzy podejmują się tworzenia projektów pasywnych i mają do tego niezbędne uprawnienia oraz wiedzę. Taki projekt kosztuje także bardzo dużo.
Wybraliśmy z kilku tysięcy tzw. gotowych projektów jeden, który najlepiej spełniał wymóg zwartości zabudowy (stosunek powierzchni przegród zewnętrznych do kubatury ogrzewanej części budynku), a także nadawał się do późniejszej modyfikacji. Dom ma kształt prostopadłościanu, dzięki prostej bryle mostki termiczne są tu ograniczone do minimum. Współczynnik kształtu budynku A/Ve wynosi 0,85, a więc bliski jest ideału. Projekt ten praktycznie spełniał nasze wymogi, lecz wprowadziliśmy jeszcze sporo zmian, m.in. powiększyliśmy okna i zmieniliśmy rozkład pomieszczeń. Nie mamy poddasza użytkowego, większość okien jest nieotwierana. Od początku wiedzieliśmy, czego chcemy, były to więc nasze świadome decyzje, a nie kompromisy.
Czy dobrze układała się państwu współpraca z projektantem i deweloperem? Czy sami musieli ich państwo zachęcać do wprowadzania energooszczędnych rozwiązań?
Przed wyborem projektu zaczęliśmy czytać, oglądać filmy dokumentalne i sami doszkalać się na temat energooszczędnego budownictwa. Jak ktoś nie ma wiedzy w tej kwestii, musi bardzo uważać przy wyborze dewelopera. Na etapie poszukiwania projektu dostaliśmy wiele nierzetelnych, często nieprawdziwych informacji. Nasz generalny wykonawca jest jednym z pionierów na polskim rynku pod względem energooszczędnego i ekologicznego budownictwa.
Pierwsza kwestia to zakup projektu i jego dostosowanie. Dostaliśmy pozwolenie na wszystkie zmiany, które chcieliśmy przeprowadzić, na co nie zawsze projektant wyraża zgodę. Generalny wykonawca sam też chciał testować pewne rozwiązania, na które przystaliśmy. Wnętrza opracowaliśmy samodzielnie.
Oczywiście przy wyborze dewelopera należy być bardzo ostrożnym. A czy nie mieli państwo zastrzeżeń do ekipy budowlanej?
Ekipa budowlana oraz materiały pochodziły od generalnego wykonawcy. Między innymi dlatego wybraliśmy technologię drewnianą, bo tu przy budowie współczynnik błędu ludzkiego można ograniczyć do minimum. Większość elementów szkieletu zewnętrznego domu powstała już w fabryce, gdzie zostały one poddane kontroli jakości. Następnie dostarczono na budowę gotowe elementy i złożono je w ciągu kilku dni.
Aby koszty ogrzewania domu nie spędzały nam później snu z powiek, przed wyborem projektu powinno się porównać je w zależności od kształtu i standardu energetycznego budynku. Ważnym wskaźnikiem jest tu również zastosowane źródło ciepła. Czy dla państwa domu przeprowadzono taką analizę?
Dokładnej analizy nie mieliśmy przeprowadzonej. Wiedzieliśmy, że dom o danym współczynniku końcowym, który nas interesował, będzie kosztować tyle i tyle. Była to zwykła symulacja. W tak szczelnym domu źródło ciepła nie ma już większego znaczenia. My zainstalowaliśmy pompę ciepła, aby dom był jak najbardziej przyjazny dla środowiska. Nie chcieliśmy też, jak to jest konieczne przy zwykłych piecach, wprowadzać do projektu kominów.
Jaką klasę energetyczną prezentuje państwa dom? Czy mogą nam państwo więcej powiedzieć o jego parametrach, tzn. jaką ma powierzchnię, ile energii zużywane jest na potrzeby ogrzewania, w jaki sposób jest ogrzewany, jakie energooszczędne rozwiązania w nim zastosowano?
Powierzchnia użytkowa to niecałe 125 m2. Zgodnie ze świadectwem energetycznym klasa energochłonności domu wynosi mniej niż 15 kWh/m2. Spełnia parametry domu pasywnego, za wyjątkiem dwóch przegród, fundamentu i dachu. Ich pełne dostosowanie do standardu, szczególnie fundamentu (nasz dom ma wskaźnik 0,13, pasywny powinien mieć 0,11), byłoby już nieopłacalne finansowo.
Trudno powiedzieć po tej zimie, jakie dom ma dokładnie zużycie energii, gdyż fundament nie był wtedy jeszcze do końca ocieplony. Były również wady technologiczne związane z drzwiami wejściowymi oraz dwoma oknami. Szacujemy jednak, że ostateczne zużycie energii wyniesie ok. 20 kWh/m2 na rok, czyli do 2000 zł na cały sezon grzewczy. Ogrzewanie w zasadzie wyłączyliśmy, gdy stopniały śniegi w kwietniu. Wystarczyły 2-3 godziny słońca dziennie, by dom się dostatecznie nagrzał przez okna.
W naszej pompie ciepła źródłem dolnym jest powietrze. Nie potrzebuje ona odwiertów, czerpie energię jedynie z zewnątrz. W naszym małym domu takie rozwiązanie wystarcza. Pompa ciepła ma moduł wentylacji z rekuperatorem, dzięki czemu ma dużą sprawność – podczas silnych mrozów odzyskiwaliśmy koło 80 proc. energii cieplnej. Nasze urządzenia AGD i RTV mają klasę co najmniej A+.
Średnie koszty zakupu energii (bez paliw samochodowych) pochłaniają prawie 10 proc. rocznych dochodów polskich gospodarstw domowych. Czy w państwa domu procent ten jest podobny? Jak duży procent kosztów energii stanowi samo ogrzewanie?
Zakładając nawet, że oboje zarabialibyśmy średnią krajową, czyli ok. 4,5 tys. brutto, byłoby to mniej niż 10 proc. W wypadku ogrzewania miesięcznie będzie to około 200 zł, przy czym zużycie energii przez pompę jest mierzone razem z wentylacją.
Czy policzyli państwo, o ile droższy był ten dom w porównaniu do standardowego? Jaki został założony okres zwrotu inwestycji? Oczywiście chodzi mi o zwrot kosztów rozwiązań energooszczędnych, nie domu jako całości.
Mieliśmy przeprowadzoną wycenę dla domu o słabszych parametrach niż posiada nasz: ze współczynnikiem przenikalności cieplnej ok. 0,28, bez pompy ciepła, z mniej wydajną wentylacją i nieekologiczny. Ta oferta była o 20-25 proc. tańsza. Dlatego stwierdziliśmy, że chcemy dopłacić te 20 proc. i mieć dom z nowocześniejszymi rozwiązaniami, o wyższym standardzie energetycznym i komforcie mieszkania.
W naszym domu temperatura odczuwalna jest wyższa o nawet 3-4 st. C niż pokazuje domowy termometr. Stąd duże oszczędności na ogrzewaniu. Generalny wykonawca będzie nam teraz doprowadzał gruntowy wymiennik ciepła (GWC), tak aby w okresie letnim było nawiewane chłodne powietrze o temperaturze ok. 16 st. C. Taki dom łatwiej jest nagrzać niż schłodzić, zwłaszcza latem. W pompie mamy tzw. chłodzenie pasywne, tzn. pod wieczór pompa zasysa dużo więcej powietrza z zewnątrz przez otwarte okna, co pozwala wychłodzić dom nagrzany w ciągu dnia. Nasz dom nagrzewa się wyłącznie przez okna, ale będziemy jeszcze nad tym pracować.
Nie szacowaliśmy dokładnie, jak nam się to zwróci. Koszt pompy był wliczony w koszt całego domu. Wydaje nam się, że okres zwrotu wyniesie 7-8 lat, przy założeniu, że nie zainstalujemy wcześniej fotowoltaiki. Niedługo będziemy występować o dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Czy poleciliby państwo budowę domu energooszczędnego naszym czytelnikom? Jakich rad mogliby im państwo udzielić i przed czym ich ostrzec?
Jak najbardziej tak, ale tylko osobom, które takiego domu chcą. Wymaga on bowiem pewnych świadomych decyzji. Górną zalecaną granicą powierzchni jest 130-150 m2 – w większych domach wydamy zbyt dużo pieniędzy na ich ogrzanie i schłodzenie. Nie buduje się również piwnicy, gdyż mogłaby wyciągać ciepło z domu.
Wszystko musimy mieć zaplanowane w projekcie jeszcze przed rozpoczęciem budowy – hydraulikę, każdą ścianę i gniazdko. Trzeba mieć wizję, gdzie każdy ciężki mebel będzie wisieć, aby drewniana konstrukcja utrzymała ich ciężar. W takim domu trzeba zaprojektować więcej gniazdek, więcej punktów świetlnych, by mieć je po prostu na zapas. Trzeba też ufać swojemu architektowi. Oczywiście wszystko można zmienić, lecz są to dodatkowe koszty i czas.
Pewne rozwiązania nie każdy toleruje. W domach pasywnych zalecane jest ogrzewanie podłogowe. Wielu naszych znajomych sądzi, że takie ogrzewanie w sypialniach jest niezdrowe, gdyż bardziej się wtedy kurzy (czego my u siebie nie zauważyliśmy).
Jeśli ktoś zdecyduje się na dom z pompą ciepła, musi być świadomy, że temperatura, do jakiej podgrzewa się wodę, nie może przekroczyć 40-41 st. C. Powyżej tej temperatury pompa przestaje być wydajna. Jeśli zatem ktoś lubi wylegiwać się w wannie w wodzie “bliskiej wrzeniu”, musi z tego zrezygnować.
Poza tym, jest to dom szkieletowy, nie murowany. Inaczej pracuje, inaczej brzmi. Jest głośniejszy w środku, natomiast słabiej przenosi dźwięki z zewnątrz. Dla niektórych jest to wadą, dla niektórych nie. Jeśli ktoś lubi ciszę, musi to wziąć pod uwagę.
Każdemu, kto chce wybudować taki dom, radzimy najpierw zagłębić się w temat na własną rękę. Nie należy też do końca ufać polskim wykonawcom, gdyż często próbują narzucić niepotrzebne, a kosztowne (i częstokroć niesprawdzone w Polsce) rozwiązania. Jeżeli stwierdzimy, że te wszystkie ograniczenia wynikające z parametrów domu nam nie przeszkadzają, jak najbardziej możemy się na taki projekt zdecydować.
Jeżeli mieliby państwo jeszcze jedną szansę wybudowania takiego domu, to co by zrobione zostało inaczej?
Jest sporo takich elementów, jednak na pewno wybudowalibyśmy dom o podobnych parametrach i na pewno w tej technologii. Proces budowy całego domu z wykończeniem, nie licząc fundamentu, trwał 6 miesięcy, a można taką budowę przeprowadzić nawet w 3. Jego zaletą jest to, że nie musi sezonować. Jedyna woda była tu użyta przy wylewaniu posadzki anhydrytowej, która jest cienka i oddaje wilgoć szybciej niż beton, mogliśmy więc wprowadzić się od razu. Dom jest też bardzo lekki, posadowiony na płycie fundamentowej, więc nie ma tu mowy o osiadaniu.
Reasumując, nawet jeśli w kraju nie mamy czystej energii, to podczas budowy tego domu i jego użytkowania, bilans energetyczny i ślad węglowy są znacząco mniejsze niż w domu tradycyjnym.
Dziękuję za rozmowę.
Zachęcamy do odwiedzenia bloga państwa Kowalczyków, który dokumentuje budowę domu:
Wywiad przeprowadziła Olga Bakanowska.